INTO THE WED I Ślub na Podhalu

Ślub na Podhalu Justyny i Łukasza z pewnością na długo zagości w moim sercu, wszystko, czego byłem świadkiem było małym cudem dziejącym się między dwójka zakochanych osób – ale zacznijmy od początku.

Przyciąganie wzajemne – inaczej nie da określić naszej znajomości. Co chwile Wam wszystkim powtarzam, że mam szczęście do świetnych ludzi – kochających się, współodczuwających, dających się poznać a idąc dalej bym rzekł, iż pozwalających się czytać jak najpiękniejszą książkę. Nie robię żadnych tabel, w których dokonuję selekcji ustawiając tych lepszych na górze – z każdego z Was równomiernie się cieszę, bo z każdej znajomości wynoszę coś, co dla mnie jest powietrzem. Czasami jednak pojawiają się na drodze ludzie, którzy przesuwają niesamowicie do przodu mój system odczuwania otoczenia i ludzi, wykręcają go do granic możliwości – i siedząc czasami przed komputerem sam zastanawiam się jak jest to możliwe abym tyle umiał w nich dostrzec. W efekcie, czego po takich naszych ślubnych przygodach rodzi się nowy człowiek – inaczej patrzący, mocniej odczuwający, stawiający większe wymagania tym, którzy przychodzą. Taki wewnętrzny system samodoskonalenia tego, co się najbardziej kocha. Po przydługawym wstępie przywitajcie się z Państwem Żabickim.

Z czystym sumieniem mogę rzec, że to był nasz rok.

Rozpoczęliśmy go już wiosną. Ich sesja narzeczeńska w Tatrach nie pozostała bez echa – opublikowano ją na łamach SWEETWEDDING – jednego z najlepszych portali ślubny w Polsce. Zaczęliśmy, zatem rok sesją narzeczeńską a kończymy ich pięknym ślubem. Uwielbiam śluby, w których na pierwszym planie pojawia się człowiek ze swoją historią. Świat pędzi w kierunku asymilacji jednostki – wszyscy zamykamy się w 4 ścianach życia, 4 ścianach własnego ego – ciężko z tych ścian wyjść na zewnątrz. Może, dlatego zostałem zaczarowany tym, co wydarzyło się na tym ślubie. Justyna i Łukasz otoczyli się wspaniałymi przyjaciółmi, którzy dla nich napisali najwspanialszą historię tego dnia. Gdziekolwiek człowiek nie skierował oczu napotykał ludzi, którzy byli kimś więcej niż tylko zaproszonymi gośćmi. To byli ludzie, którzy się uwielbiają – i to naprawdę dało się odczuć. Pisanie o tym za wiele się nie zda, jeśli za słowami nie idzie obraz, – zatem zapraszam na cudowną podróż do świata moich leśnych duchów Justyny i Łukasza…

Kings Of Leon – WALLS

 

domek_w_gorach
ślub_w_gorach

ślub na podhalu
pan młody w góralskiej chacie

wesele w górach
przygotowania ślubne
przygotowania ślubne w domu pana młodego

reportaż ze ślubu na podhalu

fotograf slubny zakopane
reportaż ślubny kraków
przygotowania pani młodej
niezwykłe zdjęcia ślubne
portret pani młodej

zdjęcia ślubne w krakowiegarnitur ślubny
drużbowie ślubni

fotografia ślubna podhalezdjęcia ślubne

Każdemu kto zechce pozostawić po sobie znak i napisze poniżej coś z serducha będę ogromnie wdzięczny.

Leave A

Comment

Ania i Piotrek
Grudzień 9, 2016
petarda!!! mega reportaż, sesja obłęd uwielbiamy !
Odpowiedz
    Piotr Pasiak
    Grudzień 9, 2016
    Dzięki misiaki :-)
    Odpowiedz
Grudzień 9, 2016
Piotr jak zwykle kawał epickiej roboty !:) You are the best ! Wszystkiego słodkiego dla młodej pary:*
Odpowiedz
    Piotr Pasiak
    Grudzień 9, 2016
    Aguś Ty wiesz...
    Odpowiedz
Marta Wilk
Grudzień 9, 2016
Wspaniałe zdjęcia! Tę parę znam, każdego z osobna ;p Zdjęcia opowiadają ich miłość, pokazują ich razem. Kawał dobrej roboty! Gratuluję Młodym i zdolnemu fotografowi.
Odpowiedz
    Piotr Pasiak
    Grudzień 9, 2016
    Dzięki Marto. Cieszę się niezmiernie, że udało sie to dostrzec i opowiedzieć fotografiami.
    Odpowiedz
Antonio
Grudzień 11, 2016
Piękne zdjęcia, a gdzie taki piękny las?
Odpowiedz
    Piotr Pasiak
    Grudzień 12, 2016
    Hmmm - ten las chyba nie ma nazwy :-) ale odnaleziony w okolicach Krzeszowic.
    Odpowiedz